czwartek, 14 lutego 2013

" Polskie Gwiazdy za granicą " (2) Artur Boruc



Drugim zawodnikiem naszego cyklu będzie bramkarz Southampton Artur Boruc. Urodził się On 20 lutego 1980 w Siedlcach. Obecnie jest najlepszym Polskim broniącym bramkarzem. Karierę rozpoczynał w rodzimym klubie a mianowicie Pogoń Siedlce. Już w tym klubie przejawiał swoje umiejętności bramkarskie ,a był wtedy bardzo młodym bramkarzem. Jednak umiejętności nie przenosiły się na grę bowiem spotkań w czteroletnim pobycie było jak na lekarstwo. Zauważyli go trenerzy Dolcana Ząbki , ostatecznie Artur poszedł tam na roczne wypożyczenie jednak historia znów się powtórzyła. Artur w przeciągu roku rozegrał 12 spotkań i przeszedł do Legii Warszawa gdzie to jego kariera nabrała pędu. Widać , że w najwyższej klasie rozgrywkowej Artur czuł się lepiej niż w niższych ligach i z meczu na mecz prezentował co raz większą formą. Wygrywał rywalizacje o podstawowy skład i do Legii poprzychodziły propozycję od Europejskich klubów rangi klasowej. Ostatecznie wylądował w Celticu Glasgow gdzie spędził najlepsze lata kariery. Początkowo oczywiście Arturowi ciężko było się oswoić , jednak wszystko przyszło z biegiem czasu. Wszystko toczyło się dobrym tempem i Artur coraz częściej pokazywał się w podstawowej jedenastce. Popisywał się atrakcyjny paradami , ściągając najtrudniejsze piłki , przejawiał znakomity refleks. Z biegiem czasu dla Celticu był to " Bóg Artur ". Sam bramkarz pojawiał się regularnie w trykocie na bramce , a na ataku miał kolegę Maćka Żurawskiego. Jednak każda seria się kończy i pewnego razu piękne pięć lat Artura w Celticu też się skończyły. I zasilił On Fiorentinę. Tam początkowo spotkała go ławka rezerwowych ponieważ przegrywał rywalizację z Alexandrem Frey'em , jednak z biegiem czasu wszystko się zmieniło. Artur zaczął coraz częściej grać i grał tam na prawdę dobrze i praktycznie po każdym meczu dostawał pozytywne noty za styl jakim imponował we Włoszech. Dodatkowo umilał pobyt kibicom Fiorentiny na stadionach fantastycznymi paradami bądź też genialnym refleksem. Okres dwóch lat dla Artura we Włoszech był udany , jednak pewnego razu działacze Fiorentiny powiedzieli mu " do widzenia " . Jednak po odejściu z Fiorentiny miał problemy ze znalezieniem sobie pracodawcy. Trenował z Legią Warszawa i możliwe będzie , że powróci do Warszawy jednak wszystko prysło jak bańka mydlana . Po oferta zgłosił się Southampton i ostatecznie właśnie ten klub zasilił. Wiedzie mu się tam bardzo dobrze jednak początkowo jak to nas Artur przyzwyczaił miał problemy. Wszystko rozpoczęło od rzucenia przez Artura w kibiców butelką z piciem. Jednak zrobił to pod wpływem nerwów , bowiem kibice na niego buczeli . Jednak z biegiem czasu wszystko wyszło na prostą , a sam Polak stał się podstawowym bramkarzem Southampton. Głównie z powodów fantastycznych parad Boruc bronił punkty ekipę " Świętych " . Nie bał się stanąć oko w oko z takimi gwiazdami piłkarskiego światu jak Robin Van Persie , Wayne Rooney , Samir Nasri , Sergio Kun Aguero czy Carlos Tevez. Tak właśnie przebiegała jego kariera klubowa , teraz przejdźmy do kariery reprezentacyjnej. Debiutował w meczu z Irlandią. Sam bramkarz pojechał na Mistrzostwa Świata w Niemczech w 2006 roku , gdzie zebrał dobre recenzje szczególnie za mecz z Niemcami. Sam mecz Polacy mogli zaliczyć do udanych . Przegrali 1:0 jednak bramka wpadła w ostatnich sekundach meczu. Boruc pokazywał swoję umiejętności bramkarskie broniąc czasem niemożliwe piłki . Wraz z Bąkiem przed sobą bronili jak Lwy reprezentacji Polski. Ostatecznie jednak Polska nie wyszła z grupy. Następnym wielkim turniejem Artura były Mistrzostwa Europy 2008 roku. Jako jedyny reprezentant błyskał na nich formą bramkarską. Szczególnie dobrze bronił w meczu z Austriakami. Prezentował tam m.in skoczność czy też wyczucie bramkarskie. Jednak były też wady Artura w reprezentacji. Dwukrotnie tracił uznanie w oczach trenerów. Początkowo został zawieszony za niedopuszczalne zachowanie , natomiast później za zbyt mocne balowanie z Żewłakowem w samolocie. Przede wszystkim stracił uznanie w oczach Franciszka Smudy. Przez cały okres kadencji  " Franza " Artur nie wszedł ani nie został powołany na żaden mecz. Dopiero Waldemar Fornalik potrafił zaufać Arturowi i wpuścił go na jedną połowę w meczu z Irlandią. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz